Ryszard Bafia

Do adwokatury przeszedłem we wrześniu 1984 r. z sądu, gdzie orzekałem w IV Wydziale Karnym Sądu Rejonowego w Gdańsku (obecnie jest to II Wydział Karny Gdańsk-Południe).

W pierwszych latach, zgodnie z obowiązującym wówczas prawem, wykonywałem zawód adwokata w Zespole Adwokackim w Elblągu.

Do Gdańska przeniosłem się pod koniec 1995 r., a więc już po upadku poprzedniego systemu społeczno-politycznego. Po tych przemianach rozwiązaniu uległy również zespoły adwokackie, a w każdym razie nie było już przymusu wykonywania zawodu adwokata w zespole adwokackim (była to forma „komunizacji” adwokatury). Decyzją Ministra Sprawiedliwości z dnia 9 czerwca 1993 r. uzyskałem zgodę na wykonywanie zawodu adwokata w kancelarii indywidualnej, a kancelarię otworzyłem w styczniu 1995 r.

Przez cały ten czas, a więc od września 1984 r., wykonuję swój zawód, niosąc pomoc prawną ludziom jej potrzebującym — często skrzywdzonym przez system, ale również przez innych ludzi.

Prowadzę w zasadzie wszystkie rodzaje spraw, w tym głównie sprawy karne oraz cywilne w pełnym zakresie. Uczciwie przyznaję, że rzadko podejmuję się spraw z zakresu prawa pracy oraz ubezpieczeń społecznych (renty, emerytury z ZUS). Natomiast sprawy dotyczące wypadków przy pracy czy chorób zawodowych prowadzę jak najbardziej — mają one bowiem charakter spraw cywilnych.

Byłem patronem wielu aplikantów adwokackich, którzy są obecnie uznanymi adwokatami i z którymi utrzymuję serdeczne kontakty. Obserwuję ich wspaniały rozwój i — być może już niedługo — doczekam się „ucznia, który przerośnie swojego nauczyciela”.

Mogę powiedzieć, że osobiście byłem świadkiem dziejów i tworzenia się historii — zmian politycznych i ustrojowych oraz ewolucji wymiaru sprawiedliwości (choć w tym zakresie zmian rewolucyjnych nie było; nie chcę oceniać, czy to dobrze, czy źle). Za najważniejsze wydarzenia uważam dramat stanu wojennego z 13 grudnia 1981 r., upadek ustroju komunistycznego oraz wejście Polski do Unii Europejskiej i NATO.

Pamiętam Polskę jako kraj siermiężny (mógłbym to określenie rozwinąć, ale zajęłoby to zbyt dużo miejsca) i cieszę się, że doczekałem czasów, gdy z przyjemnością obserwuję Polskę dostatnią — kraj, w którym nie ma biedy, a sklepy są zaopatrzone we wszelkiego rodzaju towary.

Przez okres mojej pracy w sądzie i adwokaturze miałem styczność z wieloma wspaniałymi ludźmi: sędziami, adwokatami, a nawet prokuratorami. Niestety duża część tych osób już odeszła. Zachowuję ich we wdzięcznej pamięci.